Otwórz player w nowym oknie

Michał Woś: M. Morawiecki ma zdolność przekonywania prezesa PiS do działania w inny sposób, niż ustalaliśmy

Michał Woś: M. Morawiecki ma zdolność przekonywania prezesa PiS do działania w inny sposób, niż ustalaliśmy

„Premier w polskim Sejmie zapewniał, że jeśli będzie jakiekolwiek naruszenie suwerenności, to będzie je wetował, a później wiele się zmieniło. To wyjątkowa zdolność Mateusza Morawieckiego do przekonywania prezesa PiS i kierownictwa politycznego państwa do działania w sposób inny, niż ustalaliśmy we wspólnym programie” – mówił w poranku „Siódma 9” wiceminister sprawiedliwości i wiceprezes Solidarnej Polski Michał Woś.

Polityk odniósł się na początku rozmowy do zdjęć Ewy Kopacz z kostnicy z kwietnia 2010 roku.

„Te zdjęcia mogły wstrząsnąć wieloma osobami i tylko ktoś, kto nie ma sumienia, mógł być nieporuszony. Dziwne, że są ludzie, którzy próbują tych zdjęć bronić. W takiej sytuacji najlepiej milczeć. Osoba, która bezczelnie kłamała, potem Donald Tusk zrobił ją premierem, a teraz ten uśmiech... pewna czara goryczy się przelała. Najważniejsze jest wyjaśnienie katastrofy. Zdjęcia są zawsze wstrząsające, podobnie jak żółwiki Tuska z Władimirem Putinem” - mówił.

„Z tych filmów widać, że skupiali się bardziej na tym, jak PR-owo sobie poradzić z katastrofą, a nie do tego, by państwo polskie zrealizowało to, do czego służy, czyli wyjaśnienie najważniejszej kwestii. To pokazuje stan państwa, jak było zarządzane i co było najważniejsze. Obrazki z Ewą Kopacz to tylko dopełnienie pewnego obrazu” - dodał.

Woś został również zapytany, na ile Zjednoczona Prawica jest jeszcze zjednoczona.

„Publicyści słusznie wyciągają pewne tezy widząc, że jest napięcie, którego nikt nie ukrywa. Wynika ono z tego, że programowo nie zgadzamy się z ustępstwami na oddawanie kolejnych kompetencji do Brukseli, na co zgodził się premier na trzech kolejnych szczytach. Tutaj rzeczywiście jest temat do rozmowy, ale w 99 proc. spraw głosujemy podobnie. To jest ważne, by realizować ważny program dla wyborców, którzy dali nam taką większość. W końcu powinniśmy reformować państwo, a przy tym wszystkim zostało mało czasu do wyborów. To niewiele czasu na dogłębną reformą” - tłumaczył.

Wiceminister sprawiedliwości wskazywał, że tam, gdzie pozwolono MS reformować, to widać efekty.

„W sprawach karnych skrócił się czas postępowań. W informatyzacji mamy rejestr pedofilów, elektroniczne księgi wieczyste, elektroniczny KRS itd. Cały szereg rzeczy został zrobiony, ale faktycznie reforma została zatrzymana w połowie na kanwie poprawy relacji z UE. Wiem, gdzie są te pełne szuflady ustaw. Czekamy na zielone światło, by postawić kropkę nad i oraz dokończyć reformę. Co najmniej od listopada kilkukrotnie ponawialiśmy prośby o zgodę na kontynuację reform” - mówił.

„Drugą sprawą jest fakt, że rzeczy już ogłoszone, sprawy ważne są może nie tyle blokowane w Kancelarii Premiera, co nie zyskują formalnego wpisu do wykaz prac rządu, który pozwala procedować. Tak się stało np. z ustawą wolnościową. Coś, co powinno uporządkować sprawy cyfrowych gigantów, nagle nie ma zgody na procedowanie. Ta sprawa wymaga usprawnienia i powrotu do dobrego tempa, jak w latach 2015-2017. Wówczas zrealizowano ok. 30 ustaw w MS na kanwie tej dobrej współpracy. Teraz to tempo jest o wiele wolniejsze” - powiedział.

Co Ministerstwo Sprawiedliwości chciałoby jeszcze poprawić?

„W Polsce mamy 10 tys. sędziów i trzeba lepiej wykorzystać ten potencjał. Obecnie jedni pracują po kilkanaście godzin dziennie, a inni mają po dwie wokandy w tygodniu. Nad tym trzeba popracować. Trzeba dokończyć informatyzację. Sądy nie musiałyby się zajmować, aż tyloma sprawami” - ocenił.

Woś podkreślił, że ratyfikacja decyzji o zasobach własnych niesie za sobą poważne skutki i przesuwa decyzyjność z Warszawy do Brukseli.

„Trzeba się zapytać Polaków, czy chcą, by to Bruksela nakładała na nich podatki, a to jest tego efekt. Trzeba się zastanowić, czy Polacy powinni spłacać długi Greków, Hiszpanów czy innych państw o słabej sytuacji budżetowej, bo w tej ratyfikacji jest zawarta decyzja o uwspólnotowieniu długu. Po trzecie trzeba zapytać, czy chcemy uczestniczyć w tak mocno sfederalizowanej UE. Człowiek o polskim sercu nie powinien się z tego cieszyć, bo suwerenność jest kluczowa” - stwierdził.

Na uwagę, że w Sejmie minister ds. europejskich Konrad Szymański przekonywał, iż ratyfikacja nie niesie ze sobą uwspólnotowienia długu, Woś stwierdził, że „w tym zakresie Konrad Szymański wprowadza opinię publiczną w błąd”.

„Mówię o tym z bólem. To już kolejny raz. Pamiętajmy, że po jednym ze szczytów unijnych, gdzie rzekomo walczono z rozporządzeniem o praworządności, gdzie premier miał uzyskać wielkie gwarancje, wszystko okazało się bujdą, a to zwykłe deklaracje polityczne. W drugą stronę zadziało się bardzo wiele i to rozporządzenie wchodzi w życie w jeszcze gorszej formie niż było” - powiedział.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA